Pobudka autorze

chlopcy_cwiekTemat trochę już ucichł, minęło nieco czasu. Można na spokojnie samemu się odnieść do wszystkiego. W fandomie (czyli ogólnie miłośników fantastyki) istnieje takie coś jak nagroda imienia A. Zajdla. Dla dociekliwych polecam choćby wiki, w dużym skrócie jest to nagroda literacka za najlepsze opowiadanie i powieść. Tak z grubsza – głosują ludzie, a spośród nominacji zwycięzcę wybierają uczestnicy konwentu Polcon.

Sama nagroda przez lata swojego istnienia raz zbierała pochwały, innym zaś razem była mieszana z błotem. Ot, polskie piekiełko można powiedzieć. Ja jednak o czymś innym, niż prestiż czy też sens samej nagrody.

W tym roku za skandalem stanął jeden z pisarzy, Jakub Ćwiek. Zresztą wspominałem już o nim przy okazji tekstu o młodych autorach. Wracając, popełnił grzech i zbrodnię niesamowitą. Miał czelność prosić swoich fanów o nominacje. Ba, więcej. Uknuł niecny plan i jedno z opowiadań (ze świetnego zbioru Chłopcy) opublikował za darmoszkę.

Efekt? Zebrał cztery nominację. Nie jest to może jakiś rekord ( dla dociekliwych polecam artykuł w tym temacie na Geekozaurze), ale na pewno fakt zauważalny. I podniosła się wrzawa. Że jak tak można, reklamować się, żebrać wręcz o głosy. Że to nie wypada.

Cóż, moim zdaniem warto sobie uświadomić, że mamy rok 2013. Mamy powszechny dostęp do internetu, a media społecznościowe na dobre zadomowiły się w komputerach, tabletach i telefonach. A media te charakteryzują się między innymi tym, że pozwalają na bliski kontakt. Dziś nie ma problemu, by „porozmawiać” z własnym idolem czy ulubioną firmą. Oczywiście część z nich to „tylko” agencje, ale fakt pozostaje faktem. Mogę „zagadać” do Playstation Polska i prowadzić z nimi normalną rozmowę. A już rozwiązaniem idealnym jest, gdy sami zainteresowani zajmują się swoimi „wizerunkami”.

Tak właśnie jest w przypadku Kuby. Choć ma oficjalny profil, na którym też się udziela, posiada też konto prywatne. I z tego co zauważyłem, nie ma większego problemu z dodaniem do znajomych czy pogadaniem. Bardzo podobny poziom otwartości na fanów prezentuje Vincent Severski. A z zagranicznych, najgłośniejszym przykładem jest chyba Neil Gaiman. Jego zdjęcia okolicy domu są często niesamowicie klimatyczne.

I to wszystko procentuje.

Niektórym autorom, którzy uważają się za „ponad czytelników”, pewnie to wydaje się nie do pomyślenia. Jak to dyskutować z fanami. Traktować ich jak znajomych. Słuchać ich głosu. Ale może najwyższy już czas dostosować się do otaczającej rzeczywistości? Jakub zadbał o własny marketing, stworzył pozytywny PR, który umiejętnie spożytkował.

Odrywając zupełnie kwestie literackie. Ok, rozumiem że ktoś może mieć zarzuty do samych dzieł. Ale nie można mu odmówić tego, że pokazał jak zadbać o własne interesy. Bo, taka niespodzianka, książki to biznes. Czas już widać by inni autorzy także to zrozumieli i zaczęli walczyć o czytelnika.

Bo nie ma przecież nic złego w tym, że chce się wygrać.