Dobry den

gottlandOd  momentu naszego pobytu w Pradze, jesteśmy totalnie zafiksowani tak na kraj, jak i samo miasto. Czesi są niezwykli, więc gdy w ebooku w promocji pojawił się Gottland Mariusza Szczygły musiałem kupić. Z czystej ciekawości, co ma do powiedzenia o tym kraju.

Słów kilka na początek należy się wyjaśnienia. Gdyby jeszcze ktoś nie ogarnął, to cały czas mówię o Czechach. Gottland zaś to zbiór reportaży i felietonów poświęconych temu krajowi. Takie podejście determinuje kilka spraw. Przede wszystkim – jest różnorodnie. Szczygło porusza bardzo nieraz odległe tematy, w dodatku w sposób bardzo różny. Są tutaj „klasyczne” dłuższe formy, są za to także jednostronicowe utwory. Ba, czasem nawet jedynie kilku zdaniowe. Jest nieco zabawy formą. Stąd czytając nie należy oczekiwać jakiegoś ciągu przyczynowo-skutkowego.

No może poza tym, że wszystko jest o Czechach.

A przeczytać to zdecydowanie warto. Szczygło bowiem nie ograniczył się do suchych faktów. Wielokrotnie drążył pewne tematy, poszukując nowych źródeł informacji – o czym zresztą sam pisze. Dzięki temu tworzy niezwykle ciekawy i niejednorodny obraz Czechów. Może nie jestem jakimś wielkim historykiem, jednako wielu historiach najzwyczajniej w świecie nie miałem pojęcia. Zaczynając od firmy Bata, poprzez posągi Stalina, na Złotym Słowiku kończąc.

Jedyne czego żałuję to fakt, że książka jest taka krótka. Bawiłem się przy niej znakomicie, a same historie po prostu wciągają. Głowę przy tym daję, że to jedynie wierzchołek góry lodowej. Bo już po lekturze Gottlandu ten śmieszny dla nas naród rysuje się jako dużo bardziej skomplikowany i nie aż tak beztroski. Ze swoimi problemami, swoimi „skazami historycznymi”, o których wolą zapomnieć.

Książka zdecydowanie nie tylko dla miłośników naszych południowych sąsiadów.