Buziakowcy wracają

chlopcy2Gdy w okolicach marca czytałem Chłopców Ćwieka nie podejrzewałem, że tak szybko doczekam się kolejnego tomu. Bo że się pojawi było raczej pewne. Historia „dorośniętych” dzieci z Nibylandii, które wraz z Dzwoneczkiem starają się odnaleźć w nowej rzeczywistości chwyciła.

Tom drugi, choć dalej jest zbiorem opowiadań, jest kontynuacją. Jeśli więc nie czytałeś jedynki, to może pomiń dalszą lekturę i nadrób zaległości książkowe. Bo chcąc nie chcąc nieco fabuły muszę zdradzić.

Tym razem główna oś fabuły kręci się wokół lunaparku. Chłopcy nie podróżują już Skrótem w obawie przed tym, że odnajdzie ich Piotruś Pan. Tym samym zmuszeni są do zmiany sposobu zarobkowania. Ćwiek pociągnął więc dalej temat odrestaurowania lunaparku.

Chłopcy 2: Bangarang nie zaskakują. To znani już z poprzedniego tomu bohaterowie. Ich zachowania, odzywki. Siłą rzeczy brak tutaj tego powiewu świeżości z pierwszego tomu. Jasne, on też był poniekąd kalką z wielu zagadnień popkulturowych i twistem historii o Piotrusiu. Ale było to zmiksowane w sposób bardzo ciekawy i aż chciało się to czytać.

Nie jest przy tym też tak, że drugi tom jest nagle dnem. To dalej Jakub Ćwiek. Jeśli ktoś zna jego pióro – tutaj nie zawiedzie się. Nieprzekonanych raczej nie przekona. To lekka fantastyka, nawet bym powiedział, że bardzo w stylu „pop”. Nie ma tu nie wiadomo jak wyszukanej fabuły, nie ma skomplikowanego języka czy wybitnych kreacji. Ale czyta się to niezwykle szybko i przyjemnie. Ot, dwa miło spędzone wieczory.

To co najbardziej cieszy to fakt, że Chłopcy nie zawsze „wygrywają”. Do książki wdziera się „dorosłość” i konsekwencje. Momentami wydała mi się dużo bardziej poważna i smutniejsza niż część pierwsza. Co oczywiście zarzutem żadnym nie jest. Nie dziwi też zapowiedź, że Jakub zabierze się za trzeci tom. No bo zostawiać historię w takim miejscu – to nie wypada.

Najważniejsze jest chyba jednak w tym wszystkim to, że nie żałuję czasu spędzonego nad książką. I chętnie sięgnę po trzeci tom.