Afera zbożowa

wykopDzisiaj spora część polskiego internetu żyła aferą zbożową. Początkowo myślałem, że może jakiś następca Leppera się nam objawił i sypnął na tory. Ale nie. Dla tych co przegapili – w serwisie Wykop zaczęto banować za wyciąganie starych wpisów administracji. Potem w końcu wykopano zdjęcie administratorki. Pewnie nic by to nie zmieniało gdyby nie fakt, że były to akty owej administratorki w zbożu właśnie. No i popłynęło (albo posypało się).

Cała „afera” mnie osobiście interesuje z kilku powodów. Pierwszy to wspomniane stare wpisy i zdjęcia. Kompletnie nie rozumiem postaw administracji, czyli kasowania i banowania. Dziewczyna postanowiła pozować do aktu. No i ok. Potem publikuje to w necie. No i też ok. I co, wierzy, że nikt tego nigdy nie znajdzie? Czy może w to, że jak usunie, to zniknie? A wszyscy we wsi wiedzą. Nawet dziadek wie, zapomina, ale wie! Że coś wrzucone raz do netu już na zawsze tam zostaje. Próba jakiegokolwiek „ukrywania” tego jest więc z góry skazana na porażkę.

Drugi aspekt, to samo zachowanie tak administracji, jak i społeczności. Popatrzcie zresztą sami. W serwisie, który administrujecie, pojawia się treść dla was niewygodna. Gdy dzieje się to sporadycznie i za każdym razem reagujecie tak samo – na przykład kasując – to w zasadzie sprawy nie ma. Pokazujecie co akceptujecie i tyle. Uczycie niejako użytkowników pewnych standardów, których przestrzegacie i których się trzymacie.

Administracja Wykopu działa jednak inaczej. Nie ma co ukrywać – na stronie pojawia się wszystko. Często kręci się hejt na różne firmy i marki bez najmniejszej weryfikacji. I teraz niespodzianka – ktoś wrzuca treść niewygodną dla Wykopu. Więc co robimy – cieszymy się jak zwykle z kliknięć i odsłon? A skąd, kasujemy i banujemy. Kiedyś to chyba się nazywało hipokryzja. Zachowanie administracji w tym przypadku jest pięknym przykładem, jak nie rozwiązywać takich problemów. Gaszenie pożaru benzyną nie zawsze się udaje. Szczególnie, gdy najpierw samemu wychowało się określony typ użytkowników.

Kolejny aspekt sprawy, to temat który przewija się już od dłuższego czasu w związku z Wykopem – moderacja treści. Ale od początku. Sensem istnienia serwisów typu wykop jest content dodawany przez użytkowników. To oni decydują, co pojawia się na głównej, a co znika w odmętach baz danych serwisu. Na mniejszą skalę coś podobnego działa w fandomie RPG-owym pod nazwą Bagno. I o ile Bagno faktycznie jest – przynajmniej na razie – samoregulujące się (choć i tutaj można już spotkać grupki wzajemnej adoracji), o tyle Wykop zdecydowanie taki nie jest. Administracja i moderacja pilnuje, jakie treści pojawiają się na głównej. Ba, sami modyfikują wskaźniki.

Dziwi mnie, że ludzie serio wierzyli w to, że to oni decydują. Wykop to serwis, który zarabia na swojej działalności. Nie zaglądałem im nigdy w papiery, ale podejrzewam, że ma umowy nie tylko o reklamy, ale także o promowanie różnych firm. I teraz wyobraźcie sobie – firma X kupuję reklamę za 20k złotych na głównej, a tu nad jej linkiem wpis o tym, jak robi w balona klientów. To chyba oczywiste, że dla właścicieli serwisu takie coś jest co najmniej niewygodne. I nie ma nic dziwnego w tym, że będzie dbał o interesy swoich partnerów finansowych.

Fajnie jest patrzeć czasem na idealistów w sieci. Wierzą, że ich głos ma znaczenie, że się liczą, że to oni decydują. Potem okazuje się, że w serwisie działają całe grupy, który organizują akcje i wykopują określone treści. Ciekawi mnie, czy robią to także za pieniądze dla zewnętrznych podmiotów, na przykład konkurencji. Ale ok, może zbyt daleko idę w swoich teoriach spiskowych :)

Bardzo ciekawe może się teraz okazać obserwowanie działań serwisu. Jego zarobki są uzależnione od użytkowników, wrzucających treści. Jeśli ci odejdą do innego serwisu, to może być mało zabawnie. Nie wiem jaka jest skala całej sprawy i ilu i jak aktywnych użytkowników faktycznie opuści Wykop. A ilu dodatkowo będzie na tyle zawziętych, by podtrzymywać aferę i torpedować serwis. Z tego co widzę, już starają się całą sytuację obrócić w żart na swoim profilu na Fejsie.

Pozytywne w tym wszystkim jest zachowanie Browaru Ciechan, który korzystając ze „zbożowej” afery wrzucił link do rozładowywania zboża przy produkcji piwa. Tak, jest na głównej, tak sporo osób z branży social media mówi o nich. Brawo, można manipulację innych wykorzystać dla własnych korzyści.