Człowiek w białym kombinezonie

Czasem jakimś sposobem trafiam na różne konkursy. Czasem nawet uda mi się w nich coś wygrać. Tak było w przypadku wydawnictwa Insignis i książki Człowiek w białym kombinezonie Bena Collinsa. Dla niektórych tytuł może wydać się nieco enigmatyczny, więc już wyjaśniam. Istnieje program motoryzacyjny, który zwie się Top Gear. Występuje tam właśnie tytułowy człowiek – kierowca rajdowy o pseudonimie Stig. Książka jest więc autobiografią napisaną przez człowieka, który nosił biały kombinezon.

Od razu zaznaczę, że nie wiem ani w jakim formacie wyszła książka, ani jak się prezentuje, jako iż wygraną był ebook. Zakładam, że podobnie jak w tego typu przypadkach, książka została napisana nie przez samego Collinsa, ale przez tzw. autora widmo. Nieszczególnie mi to przeszkadza, o ile tylko książka jest ciekawa. Powiem więcej – wole takie rozwiązanie, niż przebijać się przez koślawo napisane rozdziały.

A jest się przez co przebijać – 36 epizodów, opisujących życie Collinsa od najmłodszych lat aż po ostatnie wydarzenia poprzedzające jego odejście z programu Top Gear. Jako miłośnik tego ostatniego, liczyłem właśnie na dużą liczbę ciekawostek z nim związanych. Jeśli ktoś ma podobne oczekiwania, to zawiedzie się. Program o tylko jedno z zajęć, jakimi parał się Ben Collins. Powiedziałbym nawet, że informacji tych jest nadzwyczaj niewiele jak na tytuł książki.

Rozdziały poświęcone życiu Collinsa, jego karierze sportowej, przygodzie z wojskiem oraz filmem przetykane są informacjami związanymi z kręceniem kolejnych odcinków Top Gear. Co najlepsze – wcale mi to nie przeszkadza. Lektura zajęła mi parę wieczorów i nie mogłem się oderwać od książki. Jest napisana bardzo lekkim językiem. Autor do minimum ograniczył tzw. lanie wody, skupiając się zawsze na sednie sprawy. Jest to bardzo miła odmiana od niektórych książek, które na siłę stara się napompować dodatkowymi stronami.

Collins jawi się jako niesamowity człowiek, nie pozbawiony jednak wad i popełniający błędy. W książce nie odczuwa się żadnego nadęcia ani przesadnego gloryfikowania własnej osoby. Wręcz przeciwnie – po lekturze odniosłem wrażenie, że Ben to człowiek w pełni poświęcający się swojej pasji, który stara się realizować własne marzenia.

Jaka jest więc książka? Bardzo ciekawa. Przyjemnie i szybko ją się czyta, a przytaczane historie są ciekawe – czasem smutne, a czasem zabawne. Jeśli nawet ktoś nie przepada za programem i mityczną postacią Stiga, a lubi ciekawe książki biograficzne, to śmiało może sięgnąć po tą pozycję.

Moja ocena: 4+/6