Bloger – poradnik dla blogerów

Nie znam Tomka Tomczyka, znanego też jako Kominka. Nigdy nie byłem wiernym i stałym czytelnikiem, nigdy nie śledziłem na bieżąco Jego wpisów. Jasne, kilka razy trafiałem na nie przypadkiem, ale nie wzbudziły mojego zainteresowania. Wydały mi się raczej pełne „spinki” by pokazać, jakim jest się fajnym indywidualistą. O tym, że napisał i wydał książkę dowiedziałem się już po fakcie. Choć tytuł – Bloger – poradnik dla blogerów – sugeruje że jest to poradnik, nie do końca jest to prawdą.

To co pierwsze rzuca się w oczy – przynajmniej w wydaniu papierowym – to grubość i okładka. Ta pierwsza jest zacna (364 strony), ta druga zaś fenomenalna. Prosta, a przez to dostojna. Jedna z lepszych, jakie ostatnio zdarzyło mi się widzieć i za to brawa. Wracając do objętości – wspomniana grubość jest tylko pozorna, gdyż książka druk ma duży a i białych przestrzeni trochę się znajdzie.

A co z treścią? Cóż, dawno już nie zdarzyło mi się, by w dwa wieczory skończyć książkę. O ile Tomka w wersji blogowej nie do końca „trawie”, o tyle w wersji książkowej jest fenomenalny. Powtórzę jeszcze raz – to nie jest poradnik, to raczej historia Tomka, jego droga do wyznaczonego celu.

Cała książka podzielona jest na duże sekcje omawiające daną tematykę. Je zaś podzielono na bardzo krótkie rozdziały, które wzorowane są na wpisach blogowych. Wyszło to fenomenalnie i to chyba jeden z powodów, dlaczego książkę czyta się jednym tchem.

Drugim jest sam Kominek. Pisze lekko, z polotem, często dowcipnie. Nie pokazuje, jaki jest zajebisty, nie czuć w książce pychy czy zarozumiałości. Czuć za to szczerość i opis własnych przeżyć. Pokazuje, jaka była Jego droga do tego miejsca, w którym się aktualnie znajduje. Często zaznacza jednak, że nie jest to przepis uniwersalny.

Mógłbym popisać jeszcze nieco frazesów, mógłbym analizować rozdział po rozdziale, ale nie warto. Jeśli prowadzisz boga, albo zamierzasz taki założyć. Jeśli chcesz współpracować z blogerami, albo jesteś blogerem i szukasz dalszych dróg rozwoju – kup książkę. Nie musisz postępować tak, jak piszę Tomek. Nie musisz się ze wszystkim zgadzać. Ale warto ją przeczytać.

Zupełnie inną sprawą jest wydawnictwo. Swój egzemplarz papierowy wygrałem w konkursie. Dostępna jest wersja elektroniczna, a że wolę taką, pisałem do wydawnictwa wydaje.pl o ewentualną zniżkę w myśl zasady – może parę groszy oszczędzę. Przysłali plik za darmo. Wielkie dzięki i wielkie brawa.