Battlefield 3: Rosjanin

Gdzieś w okolicach 2005 roku zetknąłem się z tytułem, który na długo zagościł na moim dysku twardym. Battlefield 2 – bo o nim mowa – zapoczątkował moją miłość nawet nie tyle do serii, co do konkretnego tytułu. Zignorowałem futurystyczną jego odmianę i przez bardzo długi czas nie zapoznawałem się z Bad Company 2. Z czasem jednak się przemogłem. Gdy tylko pojawiły się informacje o wydaniu pełnoprawnej trzeciej części, zacząłem odkładać kieszonkowe. Machina promocyjna ruszyła i w niedługi czas po premierze gry na rynku ukazała się książka. Ok, kupić może bym nie kupił, ale skoro już wygrałem, to z chęcią przeczytałem.

Wydana nakładem wydawnictwa Insignis powieść jest dziełem Andy`ego McNaba. Jak można wyczytać w jego biografii, jest to były żołnierz SAS, który został „autorem bestsellerowej serii trzynastu thrillerów o perypetiach byłego żołnierza sił specjalnych”. Widać jestem literackim ignorantem, bo z nazwiskiem spotkałem się pierwszy raz. Nie ocenie wydania – książka ma ponoć 400 stron – gdyż wygrałem ebooka. A ten wydaje się dość krótki. Lektury starcza na ledwie kilka wieczorów.

Fabuła oczywiście związana jest z najnowszą odsłoną serii. O ile jednak w kampanii dla jednego gracza w grze kierowaliśmy poczynaniami żołnierza USA, o tyle książka skupia się na postaci drugoplanowej – Dimie Majakowskim. Nie wiem, czy autor dostał odgórny nakaz trzymania się wersji „growej”, jednak książkowy odpowiednik w bardzo niewielkim stopniu zmienia znane już mi wydarzenia. Szkoda, gdyż liczyłem jednak na coś co dzieje się przed kampanią albo tuż po niej. Tutaj jednak podążamy wraz z byłym żołnierzem Specnazu i ścigamy cienie przeszłości. Nie chciałbym opisywać fabuły osobom, które nie znają gry – chodzi jednak o poszukiwania zaginionych głowic atomowych i groźby zamachów. Temat jak najbardziej na czasie.

Niestety, ale śmieszyć może reklama znajdująca się na stronie wydawcy. Battlefield 3: Rosjanin na pewno nie oferuje wszystkiego co najlepsze w dziedzinie sensacyjno-politycznych thrillerów wojennych. Swoją drogą niezła kombinacja. Owszem, pióro jest lekkie – ale mam dziwne podejrzenia, że spora w tym zasługa drugiego autora, który jest stawiany nieco na uboczu. Książkę czyta się szybko, nie ma jednak co w niej liczyć na zawiłe zagadki czy niespodziewane zwroty akcji.

Paradoksalnie całość ratuje poczucie humoru. Nieraz podczas lektury uśmiechnąłem się pod nosem i to w momentach, które miały być śmieszne. Tym niemniej – niestety – potwierdziła się opinia, że książki oparte na grach nie są najwyższych lotów. Żeby nie było nieporozumień – Rosjanin to nie jest pozycja tragiczna. Bardzo przyjemnie i bardzo szybko się ją czyta. Ot solidna pozycja i tyle, bez fajerwerków. Szkoda, liczę, że jeśli wydawcy gry zdecydują się wydać coś więcej, dadzą autorowi większe pole do popisu jeśli idzie o wątki fabularne.

Moja ocena: 3+/6