Wywiad – Piotr ‚ramel’ Koryś

Tym razem będzie nieco nietypowo. Wykorzystałem paskudnie swoje wtyki i znajomości i nakłoniłem Piotrka do udzielenia odpowiedzi na parę pytań. Wszystkich zainteresowanych zapraszam więc do lektury mojego wywiadu z Piotrkiem, który dostępny jest w rozszerzeniu treści.

Chavez: Na początku, dzięki za poświęcenie chwili czasu na wywiad. Piotr ‚ramel’ Koryś. Line Editor w PEG i właściciel Wydawnictwa GRAMel. Skąd właściwie taki nick – ramel?

ramel: Oj, Ramel to strasznie stara ksywa, ma już prawie 20 lat. Wziął się z głupawej koszulki, przerobionej reklamy papierosów Camel. Na którejś ze wczesnych Szedariad byłem poszukiwany, bo miałem jakiś trudno dostępny (ba, wtedy wszystko było trudne do dostania) podręcznik. No i ludzie przekazywali sobie sala 102, koleś w koszulce Ramel. No i przyjęło się :)

Na swoim blogu piszesz, że z grami RPG jesteś związany od 16 lat. Jak w ogóle zainteresowałeś się tą tematyką? Z tego co się orientuje, z internetem czy sklepami branżowymi było wtedy dość krucho. Co Cię skłoniło, by zająć się RPGami? I czy stara miłość nie rdzewieje? Czy też może z biegiem czasu coraz mniej Cię to już kręci?

Tak na prawdę, to czynnej gry w tym roku minął mi 17-18 rok. Zainteresowałem się przez Feniksa, przez znajomych, którzy przywozili jakieś dziwne podręczniki i zaprosili na sesję, później się okazało, że w szkole jest jeszcze kilku takich zapaleńców. Pierwsze konwenty, ściągane podręczniki przez ISE, larpy. No i wsiąkłem.

Zdecydowanie – stara miłość nie rdzewieje. Nie mam tyle czasu, co kiedyś, ale mam swoje systemy i grupę ludzi, z którymi gram. Jakoś się kręci.

Rozegrałeś pewnie dziesiątki, jeśli nie setki sesji. Czy jest jakaś, którą szczególnie zapamiętałeś? Jakieś wydarzenie, albo sytuacja? Coś, co Cię poruszyło lub rozśmieszyło? A może jakaś spektakularna wpadka jako prowadzący lub gracz?

Oj, to chyba za długi temat. Wiele mam zapamiętanych sesji, wiele sytuacji bardzo śmiesznych, wiele również epickich. Chyba najbardziej wspominam zakończenie kampanii w Sundered Skies – epicką bitwę na sercu króla demonów, z poświęceniem się graczy, aby uratować świat.

A o wpadkach, które miałem, jakoś nie chcę mówić :) Były.

Pamiętasz swój pierwszy materiał, jaki został opublikowany? Co to było i gdzie się pojawiło? Jak dziś oceniłbyś ten tekst?

Wydaje mi się, że pierwszy materiał to były Tajemnice Yellowrock, przygoda do Deadlands, w Mimie, chyba w 2001 roku. Wcześniej to chyba tylko sieć.

A na tekst patrzę pozytywnie, miałem dobrą redakcję :)

Z tego co wiem, Twoim pierwszym systemem było AD&D. A jak wygląda to teraz? Czy masz „przykaz” grania w gry PEG-u? Jaki jest Twój ulubiony system? Wolisz prowadzić, czy może grać?

Tak, AD&D było w sumie pierwsze (na równi z Okiem). Obecnie w sumie mam czas tylko dla Savage Worlds, nie dlatego, że mam przykaz – po prostu je bardzo lubię. Mój ulubiony system to Deadlands – od 1szej wersji Classica po Reloaded. A zdecydowanie wole prowadzić, może dlatego, że nie mam gdzie grać :)

Skoro więc weszliśmy na tematy firmowe – czym się zajmujesz w PEG i jakim cudem udało Ci się tam dostać? Jak wygląda praca ze „znanymi nazwiskami”?

Zajmuje się redakcją merytoryczną podręczników PEGa, głównie pod względem mechaniki i zgodności z hasłem FFF. No i przy Deadlandsach – zgodnością z tym, co już napisaliśmy.

Praca jest bardzo fajna, przecież to zwykli ludzie (przeważnie, miałem starcie z bardzo znana postacią, której chyba sława uderzyła do głowy.

Co do tego, jak się dostałem – ciężką pracą :) I znajomością tematu.

A czy Ty czujesz się osobą znaną? Czy praca w PEG coś zmieniła w Twoim życiu w kontekście fandomu rpgowego? Bo pewnie nie mam co liczyć na rozwinięcie tematu spięcia w pracy ze znaną osobą?

Znaną? Może. Ale czy praca w PEG coś zmieniła? Nie wiem, może poza tym, że udało mi się zdobyć licencje na Savage Worlds i poniekąd Originsa.

A osoba znana napisała dość okropną (pod wieloma względami) przygodę – i było z nią trochę zamieszania, ponieważ wychodziła z założenia, że jest fejmusem i jej wszystko wolno. Koniec końców, przygoda nie ukazała się u nas w PEG, ale całej sytuacji nie wspominam miło.

O właśnie – licencja PEG. Skąd w ogóle taki pomysł, by założyć wydawnictwo w Polsce? Czy dzisiaj też zdecydowałbyś się na taki krok?

Dziś pewnie też bym się zdecydował. Pomysł był dość stary – a że były środki, żeby go zrealizować, to czemu nie skorzystać?

Czemu zdecydowałeś się na produkty PEG-a? Czy tylko dlatego, że tam pracujesz? Co one mają w sobie takiego, że to właśnie Savage Worlds ukazało się po polsku, a nie na przykład Zew Cthulhu albo zupełnie nieznany u nas system?

To, że na produkty PEGa mam licencje. Poza tym, ludzie o to się dość długo pytali. No i to, że na SW troszkę się znam.

Wiecznanoc to praktycznie pierwszy większy brawurowy świat, jaki wyjdzie do SW. Czemu właśnie on? I czym polska edycja EN różni się od pierwszej edycji angielskiej? Bo jeśli dobrze pamiętam, ta wersja EN to będzie światowa premiera.

Czemu Evernight – bo jest możliwość zrobić światową premierę w Polsce, coś, czego w sumie jeszcze nie było. Po drugie – to bardzo ciekawy świat z rewelacyjną kampanią.

Różnic w EN jest trochę – poluźniliśmy kampanie, „posprzątaliśmy” sam setting, a także dodaliśmy parę rzeczy – mechanikę drużyn, generatory przygód i magicznych przedmiotów, czy nowy wątek fabularny.

Wiecznanoc jest mocno ironicznym światem, puszczającym „oko” do graczy i mistrza. Nie obawiasz się, że jednak u nas zostanie ona odebrana „na serio”? Że tyle lat grania w „jesiennego” Warhammera wypaczyło polskich graczy? Jak w ogóle postrzegasz polski fandom?

Nie, mam nadzieję, że nie. I że ludzie będą się przy Evernight bawić dobrze – jak się bawią przy gawędzie.

A fandom jest, jaki jest. Można powiedzieć, że jest nasz, polski – i to widać.

Możesz zdradzić jakieś dalsze plany GRAMela?

Dalsze niż te, które podałem ostatnio? Raczej nie, nie lubię zapowiadać, a później z różnych względów się nie wywiązywać. Wiesz, nawet najlepsze plany zawsze może zepsuć jakaś mała wtopa (jak np. Zgubienie korekty przez firmę czy inne rzeczy). Na razie chcę spokojnie zrealizować to, co mam. Powiem tylko, że szykujemy coś z wykopem :)

Miałeś jakieś śmieszne/ciekawe/tragiczne doświadczenia związane z wydawaniem RPG-ów?

Hm, chyba najciekawsze było zaginięcie statku z dodatkami, które płynęły do USA. A u nas? Niespodzianka pocztowa oraz sytuacja z 11 kwietnia, w której pani w okienku powiedziała, że nie przyjmuje przesyłek, bo jest żałoba i żebym przepisał na paczki wszystkie, bo pani obok (od paczek) nie obchodzi żałoby. Niestety, skomentowałem to, dzięki czemu się dowiedziałem od przemiłej Pani z kolejki, że pewnie sam rozkręcałem samolot.

Zbliżając się ku końcowi – jak byś dokończył zdanie: „Piotr ‚ramel’ Koryś to…”?

Ja? :D

Nie wiem, w sumie, to wolałbym to usłyszeć od Ciebie, czy ludzi, z którymi współpracuję.

Liczyłem na jakąś samoocenę :) W każdym razie dzięki za poświęcenie chwili czasu i pozostaje życzyć milionowych nakładów.

Samoocena? Uparty, mściwy, wredny egoista z talentem do Savage Worlds oraz Deadlands i o wyjątkowo pięknym obliczu :P Część z tych rzeczy jest prawdziwa :)