Lenovo IdeaPad Y550

Co prawda nowego laptopa kupiłem już jakiś czas temu, jednak dopiero teraz mam trochę czasu by o tym napisać. Swoją przygodę z laptopami zacząłem dwa lata temu z modelem BenQ P52EG. Niestety po roku spaliła się w nim płyta główna i serwis wymienił mi całego kompa na BenQ R56. Na blogu jest nawet gdzieś opis jak w Debianie odpalić na nim Wi-fi. W każdym razie – nowy laptop miał być trzeci, ale po raz pierwszy chciałem kupić coś o lepszej marce niż BenQ czy Acer.
Poszukiwania rozpocząłem od Sony Vaio. Cóż, po prostu lubie rzeczy z Japonii. Ufam tym małym rączkom. Niestety ceny Sony ma zaporowe. Za dość spore pieniądze mogłem otrzymać dość słaby sprzęt. Kolejny na liście był Dell. Tutaj niestety nie znalazlem interesującej mnie konfiguracji sprzętowej. Bo zaznaczyć musze, że kupując laptopa miałem konkretne wymagania – procesor Intela i grafika nVidii. Powody są przyziemne – Pentiumy lepiej się sprawują w laptopach, a nVidia jest lepiej obsługiwana przez linuksy.

Kolejny na liście był dawny gigant IBM, który zrezygnował z produkcji laptopów na rzecz firmy Lenovo. Jako że jest to chińska produkcja, o kondycję firmy mogę być spokojny ;) Wsród Lenovo padło na dwa modele Y530 i jego następcę – Y550. O wyborze zdecydowała mocniejsza karta graficzna w tym drugim przy znośnej różnicy cenowej – 200 złotych – oraz ładniejszy design. Y530 może i sprawia wrażenie trwalszego, ale przy tym jest dużo bardziej kanciasty i „toporny”. Nie przypadł mi zbytnio do gustu z wyglądu.

I tak oto stałem się posiadaczem Lenovo IdeaPad Y550. Sam laptop dostepny jest w dwóch wersjach kolorystycznych. Ja poszukiwałem całego czarnego i takiego mam. Jego ogromnie fajną sprawą jest matryca LED-owa, która nie dośc że ładnie wygląda, to jeszcze pobiera mniej prądu niż tradycyjna. To co może przeszkadzać, to dośc duża liczba wszelkiej maści białych diód na obudowie (włącznie z podświetlonym napisem ideapad w prawym dolnym rogu).

Y550 dostepny jest w kilku konfiguracjach sprzętowych. Ja zdecydowałem się na najsłabszą – Pentium Dual Core 2,0 GHz T4200, 3GB RAM, 320 GB HDD oraz nVidia GT 130M 512MB. Niezaprzeczalną zaletą jest fakt, że wszelkie pamięci są DDR3. Czemu wybrałem najsłabszy? Bo droższy model różnił się tym, że miał identyczny procesor Core 2 Duo. Czemu identyczny? Bo model T4200 i T6400 różni się tylko cache L2 – ten pierwszy ma 1MB a drugi 2MB. Wolałem zaoszczędzić 700zł różnicy.

Jaki więc jest Y550? Mimo wspomnianych diód – bardzo ładny z wyglądu. Nic nie skrzypi, wszystko dobrze spasowane. Górna klapa ma matowe wzorki, przez co nie widać zbytnio śladów palców. Design przypomina nieco ten znany z HP czy Toshib. Laptop ma – jak dla mnie – bardzo wygodną klawiaturę. Mały skok, dość cicha i da się na niej bardzo szybko pisać bez problemu, że kliknie się nie to, co się chce. Fajnie, że CapsLock i NumLock posiadają dodatkowe małe światełka które sygnalizują, który klawisz jest aktywny. Bardzo pozytywne rozwiązanie. Tak samo pozytywnie zaskoczył touchpad, precyzyjny z bezgłośnymi przyciskami – dla mnie świetne rozwiązanie. Także DVD pozytywnie mnie zaskoczyło – płytki nie wyją, jak czasem zdarzało mi się w BenQ.

Kolejnym plusem jest dźwięk oraz klawisze multimedialne. Y550 posiada dwa głośniki plus subwoofer. Dzieki temu muzyczka gra przyjemnie jak na laptopa. Dobrym rozwiązaniem, czego nie miałem w R56, są kalwisze do głosności – głośniej, ciszej, wycisz. Dzięki temu – poza normalnymi kombinacjami z klawiszem Fn – można szybko wyregulować głośność.

Minusy? Jest jeden przełącznik, który odpala Wi-fi oraz bluetooth. Szkoda, bo tego drugiego używam zdecydowanie mniej niż pierwszego. Poza tym dodatkowe klawisze dotykowe działają niestety tylko pod Windowsem. Minusem jest też wykończenie okolic klawiatury – „śliskie” i błyszczące, na którym niestety widać ślady palców.

Domyślnie Y550 dotarł do mnie z Vistą Home Premium, która szybko wyleciała. Jej miejsce zajęła Vista Business do celów rozrywkowych oraz Ubuntu 9.04 do celów pozostałych. W oby przypadkach nie było większych problemów z instalacją. Na osobnej partycji Lanovo dorzucił wszystkie sterowniki do Visty, więc wystarczyło milion razy zrestartować komputer i potem ściągnąć nowe sterowniki do grafiki. Ubuntu odpaliło od razu, jedynie po zmianie sterowników do grafiki na własnościowe, ekran podzielił się na sześć mniejszych. Jak się okazało, nVidia wie o tym (kwestia zbyt nowej karty graficznej) i na ich forum jest rozwiazanie – jedna linijka dopisana do plinu xrog.conf.

Mogę więc śmiało powiedzieć, że udało mi się. Obawiałem się nieco wpakować kasę w lapa, który w niczym nie okaże się lepszy od BenQ. Na szczeście jest inaczej. W codziennym użytkowani uczuć, że Lenovo to inna klasa niż BenQ. Sam Y550, poza wspomnianymi mankamentami, jest dla mnie idealny. Nie był zbyt drogi, jest ładny a dodatkowo ma ogromny zapas mocy, tak na wszelki wypadek.

Tagi: