Undercover: Operation Wintersun

UndercoverUndercover: Operation Wintersun to gra nie nowa, gdyż swoją premierę miała rok temu. Tym niemniej cieszy mnie fakt, że na jej wydanie zdecydowała się firma Nicolas Games. Powody są dwa – lubię przygodówki oraz interesuje mnie okres historyczny, w którym osadzono sam tytuł. A jest to rok 1943 – druga wojna światowa. Do Undercover: Operation Wintersun podszedłem więc z dużym zainteresowaniem oraz nadziejami.

Zanim jednak przejdę do właściwego tekstu, chciałbym pogratulować Poczcie Polskiej konsekwencji. Po raz kolejny udało się jej, mimo koperty bąbelkowej, zniszczyć pudełko od gry. Wracając jednak do sedna – w samym boksie znajdziemy płytę DVD z recenzowaną pozycją oraz książeczkę. Celowo nie napisałem „instrukcję”, ponieważ znajduje się w niej dodatkowo solucja. Zapewne pomoże to graczom mniej obeznanym z tego typu tytułami. Muszę jednak przyznać, że raz czy dwa także byłem zmuszony do jej użycia.

Sama instalacja przebiega bezproblemowo. Szkoda tylko, że nigdzie nie mogłem znaleźć wymagań odnośnie ilości zajmowanego miejsca na dysku. Jak się okazało, Undercover zabiera prawie 2 GB. Po instalacji pierwsze uruchomienie, filmiki autorów i bardzo krótkie intro, które praktycznie nic nie wyjaśnia. Po tym jesteśmy przeniesieni do menu. Wykonane jest schludnie i czytelnie. Zawiera podstawowe opcje, nie ma więc o czym mówić. Zastanawia za to inna fakt. Otóż po wyłączeniu i ponownym uruchomieniu gry, ta znowu chce się instalować. Oczywiście wystarczy anulować i odpalić grę w inny sposób, ale sam fakt bywa na dłuższą metę trochę irytujący. W końcu jednak możemy rozpocząć właściwą rozgrywkę.

Dopiero teraz zobaczymy kolejny filmik, który zaprezentuje nam fabułę. A ta jest dość ciekawa – w 1943 roku brytyjski wywiad dotarł do niemieckich planów tajnej broni. Oczywiście postanowiono bliżej zbadać całą sprawę. W tym celu skontaktowano się z fizykiem, Johnem Russelem. To właśnie w jego postać przyjdzie nam się wcielić. Otrzymuję on zadanie zdobycia wszelkich informacji na temat broni, która okazuje się bombą. Jako że samotny fizyk na tyłach wroga to nie najlepszy pomysł, do pomocy zostaje przydzielony mu doświadczony agent MI6, Peter Graham. I tak oto, pomimo początkowych sprzeciwów, lądujemy w Berlinie. Zanim to jednak nastąpi, czeka nas proste zadanie przy kwaterze w Londynie. Dzięki temu poznamy podstawy obsługi gry.

Przede wszystkim, gra jest w częściowym 3D. Oznacza to, że na rysowanych tłach poruszać się będą animowane modele. Już tutaj mam mieszane uczucia. Całość wygląda porządnie, ale w żaden sposób nie urzeka. To nie Syberia, gdzie każda plansza była swoistym dziełem sztuki. Owszem, w Undercover zachowany jest klimat wojny – wszystko jest szarawe, sprawia wrażenie ciężkości. Dodać muszę także, że końcowe etapy gry są nawet ładne. Nie da się tego jednak powiedzieć o samych modelach. Niestety, ale nie zachwycają. O ile same bryły i tekstury wyglądają poprawnie, o tyle ręce postaci są po prostu zbyt duże, przez co czasami komiczne. Wiem, że nie grafika jest w grach przygodowych najważniejsza, aczkolwiek szkoda, że tutaj jest „jedynie” poprawna. Zastosowano za to tutaj ciekawy efekt „kinowy”. Mianowicie sam ekran gry jest zwężany, zostawiając na górze i dole czarne pasy. Momentami sprawia to wrażenie, jakbyśmy faktycznie uczestniczyli w filmie szpiegowskim.

Przechodząc zaś do sterowania – nie wymyślono tutaj żadnej innowacji. Postacią sterujemy za pomocą myszy. Jeden klawisz służy do przemieszczania i oglądania, drugi zaś do wykonywania akcji. Postać można zmusić do biegu, poprzez dwuklik. Najeżdżając kursorem myszki na górny czarny pasek ekranu, dostępne będą opcje. Na dolnym zaś umieszczono ekwipunek, którego ogarnięcie wymaga jednak nieco czasu. Wszystkie przedmioty ułożone są w jednym rzędzie, co początkowo może wprowadzać mały chaos. Na szczęście szybko można się przyzwyczaić do takiego rozwiązania. Do tego wszystkiego należy dodać fakt, że gra oferuje klawisz pomocy. Po jego naciśnięciu, na ekranie podświetlone zostaną wszystkie interaktywne elementy na danej mapie. Miła sprawa dla początkujących graczy.

Przejść wreszcie mogę do sedna, czyli do samych zagadek. Każda plansza to zazwyczaj kilka łamigłówek do rozwiązania. Większość z nich wymaga manipulowania zdobytym już ekwipunkiem. Same zagadki są niezwykle logiczne. Owszem, zdarzają się także te trudniejsze, jednak rozwiązanie każdej z nich przynosi satysfakcję. Nie natrafiłem w grze na moment, w którym nie wiedziałem, co dalej zrobić. Inną sprawą było znalezienie samego rozwiązania. Tutaj kilka razy sięgałem do poradnika. Przy czym w żaden sposób nie mogę zapisać tego grze na minus. Fabuła ciekawie się rozwija i mimo kilku wpadek, można zaliczyć ją zdecydowanie na plus. Bardzo ciekawie połączono też fakty z fikcją autorów scenariusza. Szkoda tylko, że sama gra jest dość krótka. Wprawnym graczom zajmie pewnie kilka godzin.

Undercover: Operation Wintersun pojawił się u nas w pełnej polskiej wersji językowej. Oznacza to, że poza napisami nagrano także nową ścieżkę dźwiękową. O ile do słowa pisanego nie mam się co przyczepić, o tyle dialogi wypadają słabo. Niestety, ale aktorzy chyba zupełnie nie przyłożyli się do nagrań. Brzmią monotonnie. Szkoda, bo na pewno dobra gra aktorska pomogłaby w budowaniu napięcia.

Ciężko mi oceniać tę grę. Z jednej strony mamy ciekawą i wciągająca fabułę. Gra się przyjemnie, końcowe etapy nawet cieszą oko, a same zagadki zmuszają do wysiłku, przy czym nie irytują swoją nielogicznością. Z drugiej strony mamy średnie modele postaci i dość monotonne tła w początkowej fazie gry. Do tego dochodzi dość słaby dubbing. Każda gra już na starcie ma u mnie ocenę 3, oznacza ona grę całkowicie przeciętną w swoim gatunku. Ta jednak zasługuje na podniesienie jej o jedno oczko, głównie ze względu na fabułę i same zagadki. To dobra, solidna przygodówka, ale brak jej tego „czegoś” by być hitem.

Grę do recenzji dostarczyła firma Nicolas Games.

Ocena: 4 / 6
Producent: Sproing Interactive Media
Wydawca: dtp AG / Anaconda
Dystrybutor PL: Nicolas Games
Data premiery: 29 września 2006
Data wydania PL: 24 sierpnia 2007
Wymagania sprzętowe: Windows SE/ME/2000/ XP, procesor Athlon/Pentium 1 GHz, 256 MB pamięci RAM, karta graficzna obsługująca DirectX9.0c z min. 64 MB RAM, DirectX9.0c, napęd DVD-Rom, karta dźwiękowa kompatybilna z DirectSound
Graliśmy na: Mobile AMD Sempron 3400+, 2048 MB RAM, ATI Mobility Radeon X1600 256 MB
I…: Nie miało prawa robić problemów.

Redakcja: Beata ‚teaver’ Kwiecińska-Sobek
Pierwotnie opublikowano na: http://gry.polter.pl/Undercover-Operation-Wintersun-c14164