Guild Wars: Eye of the North

Guild Wars: Eye of the North swoją premierę miało pod koniec sierpnia 2007 roku. Jest to dodatek do Guild Wars – gry CORPG (Competitive Online Role-Playing Game), którą swego czasu bardzo wysoko oceniłem w recenzji. Co więcej, można powiedzieć, że jest to na dobrą sprawę pierwszy dodatek. Oczywiście, pojawiły się prędzej Factions oraz Nightfall. Jednak one były tak naprawdę nowymi kampaniami, nie wymagającymi posiadania któregokolwiek tytułu do grania. Z GW:EN jest inaczej. Jeśli nie posiadamy którejś z trzech wcześniejszych kampanii – nie pogramy.
W pudełku gry znajdziemy płytę, Manuskrypt przybliżający graczowi świat, plakat-mapę oraz najważniejsze – klucz aktywacyjny. To dzięki niemu można rozpocząć zabawę z tym tytułem. Od nas zależy, jak to zrobimy. Albo dodamy kod do konta i zainstalujemy grę z płyty, albo poprzestaniemy tylko na tej pierwszej czynności. Wtedy podczas rozgrywki co jakiś czas będziemy musieli automatycznie pobrać z serwera niezbędne pliki. Wracając do Manuskryptu, jest to osiemnastostronicowa książeczka, która wprowadzi każdego w świat gry oraz przedstawi sprzymierzeńców i wrogów. Szkoda tylko, że jest taka cienka, bo wydano ją w pełnym kolorze na półkredowym papierze.

Czas przejść jednak do samej gry. Graczom przyjdzie znów odwiedzić Tyrię, krainę znaną z pierwszej kampanii, a dokładniej rzecz biorąc, tereny na północ od niej. Historia potoczyła się do przodu, wydarzenia z poprzednich kampanii zostały uwzględnione w dodatku. Nie ma sensu ich tutaj przytaczać, gdyż może nie wszyscy przeszli jeszcze poprzednie tytuły. Tym razem ziemie Tyrii nawiedzane są przez tajemnicze trzęsienia, które odsłaniają szczelinę do podziemnego świata. Tam właśnie przyjdzie graczom zapoznać się z wszelkimi nowościami, jakie oferuje dodatek.

Przede wszystkim, GW:EN to zapowiedź Guild Wars 2. Dzięki dodatkowi możliwe będzie zapisanie pewnych informacji o osiągnięciach postaci i przeniesienie ich do sequela. Dodatkowo wprowadza on rasy, jakie pojawią się także w dwójce. Są to Nornowie, dwuipółmetrowi wojownicy żyjący w górach. Żyją w zgodzie z przyrodą i posiadają możliwość przemieniania się w niedźwiedzie. Kolejna rasa to Asurowie, drobne istoty przypominające człowieka, które są ponadprzeciętnie inteligentne i świetnie władają magią. To właśnie ich dziełem są bramy, dzięki którym będziemy mogli podróżować po podziemnych krainach.

A właśnie – podziemia. Według reklam, zwiedzimy ich osiemnaście i są one wielopoziomowe. I faktycznie – ktoś, kto nie lubi podróżować po jaskiniach, nie powinien grać w ten dodatek. Wszystkie mapy wykonano bardzo starannie, nie ma okolic, które by nudziły. Nie oznacza to przy tym, że gracz będzie chodzić tylko po podziemiach. Obszary „naziemne” także tutaj występują i urzekają swoją grafiką. Zresztą ta już od pierwszej kampanii strasznie przypadła mi do gustu. A tutaj jest jeszcze lepiej dopracowana. Do tego wszystko to przy relatywnie niewielkich wymaganiach sprzętowych. Czapki z głów. Całość okraszona jest bardzo przyjemnymi dla ucha efektami audio – zarówno muzyka jak i dźwięki brzmią bez zarzutów. Całość doczekała się polskiej wersji językowej w postaci napisów. Wielokrotnie wspominałem, że takie rozwiązanie jest moim zdaniem jednym z najciekawszych (oryginalne ścieżki językowe często mają specyficzny klimat), więc pozostaje tylko pochwalić taką decyzję.

Co poza terenami oferuje GW:EN? Z cyferek, którymi chwalą się twórcy jest to 150 nowych umiejętności, 10 nowych bohaterów oraz 40 nowych zestawów zbroi. Do tego oczywiście nowe przedmioty, przeciwnicy, tytuły do zdobycia. Jest tu wszystko, co powinien zawierać dodatek. Oczywiście sama rozgrywka nie zmieniła się w stosunku do wersji podstawowej. Maksymalny poziom postaci to wciąż 20. Główny nacisk położono na odpowiedni dobór umiejętności, które odgrywają kluczową rolę podczas każdej walki. Dodano kilka ciekawych wyzwań, jak np. walka na kastety z przeciwnikami. Gracz otrzyma także, wraz z rozwojem fabuły, interesujące nowe zdolności, jak choćby możliwość korzystania z mocy wilka. Sama historia opowiedziana jest ciekawie i nie mogę jej nic zarzucić. Oczywiście większość zadań polega na eksterminacji przeciwnika, ale taki już urok tej gry. Dla tych, którzy nie lubią gry „fabularnej” zostaje tryb PvP (specjalnie dla niego przeznaczono 50 nowych umiejętności).

Jaki więc właściwie jest ten dodatek? Z jednej strony nie wprowadza żadnych innowacji do samej rozgrywki. Nie ma także nowej krainy do zwiedzania. Należy jednak wziąć poprawkę na fakt, że jest to tylko dodatek. Nie uświadczymy w nim także nowej klasy, którą można grać. Jest za to ciekawa fabuła, ładnie stworzone mapy oraz ciekawy sposób na zareklamowanie Guild Wars 2. Co by nie mówić o GW:EN – gra się bardzo dobrze. Jest tylko jeden mały zgrzyt – cena. Obecnie gra kosztuje prawie 100 złotych. Jest to niemało, szczególnie że pozostałe kampanie, oferujące dużo więcej, są w podobnej cenie. Mógłbym za to obniżyć ocenę o pół oczka, ale tego nie zrobię. To na prawdę bardzo dobry dodatek, oferujący godziny wyśmienitej zabawy w znanym i lubianym świecie. Dla miłośników serii – zakup obowiązkowy. Pozostaje liczyć na rabaty i sezonowe obniżki cen.

Grę do recenzji dostarczyła firma CD Projekt.

Ocena: 5 / 6
Producent: ArenaNet
Wydawca: NCsoft
Dystrybutor PL: CD Projekt
Data premiery: 31 sierpnia 2007
Data wydania PL: 31 sierpnia 2007
Wymagania sprzętowe: Windows 2000/XP, Pentium 1 GHz, 512 MB RAM, połączenie z Internetem 56 Kb/s, ATI Radeon 8500 lub GeForce 3 lub wyższy
Graliśmy na: Mobile AMD Sempron 3400+, 1024 MB RAM, ATI Mobility Radeon X1600 256 MB
I…: wszystko na full i zero problemów

Redakcja: Beata ‚teaver’ Kwiecińska-Sobek
Pierwotnie opublikowano na: http://gry.polter.pl/Guild-Wars-Eye-of-the-North-c14795