Red Orchestra

redorchestraA właściwie ‚Red Orchestra: Ostfront 41-45′. Jest to gra FPS, czyli popularna strzelanka. Ci, którzy mnie znają wiedzą, że nie przepadam zbytnio za tego typu grami. A jedyne, jakie toleruje, to te drugowojenne. Jak widać, RO spełnia ten warunek. Spełnia też mój drugi warunek, nie kosztuje majątku. Gra została wydana w serii Rewolucja Cenowa i dzięki temu kosztuje 29,90 zł. Sama zaś historia gry jest dość ciekawa, ponieważ pierwotnie był to mod do gry Unreal: Tournament. Wygrał on konkurs i team developerów przeznaczył zdobyte pieniądze na zakupienie silnika i wydanie gry.


W pudełku znajdziemy dwie płyty z grą oraz instrukcję, która niestety nie jest najwyższych lotów. Owszem, porusza ważne aspekty gry, jednak ich pełnie zrozumienie przyjdzie dopiero po samej rozgrywce. Zabrakło też zrzutów ekranu przy np. opisie broni.

Zajmijmy się jednak instalacją. Już podczas niej zastaje nas niemiła niespodzianka. Otóż gra działa w systemie Steam. Oznacza to, że bez połączenia sieciowego nie tylko sobie nie pogramy, ale nawet nie zainstalujemy gry. Ponieważ Steam to sieciowa platforma z grami i do grania. Plusem tego jest fakt, że posiadamy zawsze najnowsze poprawki (o których za chwilę) oraz fakt, że grać możemy na dowolnym komputerze podpiętym do netu, na którym zainstalujemy Steam i zalogujemy się do swojego konta. Oczywiście wiąże się to z koniecznością ściągnięcia plików gry. I o te wielkości właśnie się rozchodzi. W Steamie co jakiś czas pojawiają się poprawki programu oraz samej gry. Dzięki temu jesteśmy zawsze na bieżąco. Niestety, instalując grę w jakiś czas po premierze musimy ściągnąć dużą ilość danych (na oko koło 1GB). To denerwuje, szczególnie że nie widać ile MB zostało jeszcze do ściągnięcia.

Ale dobrze, zainstalowane, poprawki ściągnięte – można grać. Pierwsze rozczarowanie – długość ładowania map. Na 512 MB RAMu wchodziłem na mapy jako ostatni. Rozsądnym minimum jest dopiero 1GB. Wtedy gra faktycznie nabiera skrzydeł. Grafika jest przyjemna dla oka, widać dbałość o detale, a mapy ładują się dość szybko. Jednak nie samą grafiką człowiek żyje.

Akcja gry obejmuje front wschodni podczas ostatnich lat wojny. Dzięki temu mamy możliwość brać udział np. w bitwie o Stalingrad. Jak łatwo się domyślić, możemy być Niemcami lub żołnierzami Armii Czerwonej. 24 rodzaje broni, 14 pojazdów, 13 dokładnie odwzorowanych map oraz do 32 graczy na serwerze. Przynajmniej w wersji pudełkowej, ponieważ łatki dodają pojazdy oraz mapy. Sama gra jest bardzo realistyczna. Można zapomnieć o ciągłym bieganiu, o strzelaniu w biegu czy o przyjmowaniu strzałów ‚na klatę’. Pierwsze, co rzuca się w oczy, to brak celownika na ekranie. Nie ma kropki, krzyża czy czegokolwiek innego. Jeśli chcemy, możemy przybliżyć broń do oka, dzięki temu będziemy mogli skorzystać z muszki i szczerbinki. Broń ma duży odrzut, więc o strzelaniu serią także możemy zapomnieć. Dokładnie oddano uzbrojenie obu stron, na niektóre karabiny można zakładać bagnety, dzięki którym mamy większe szanse w starciu na małym dystansie. A takie potyczki, w ciasnych miejskich mapach, są dość częste. Warto także nauczyć się rzucać granatami, ponieważ możemy robić to na kilka sposobów, ze ‚skracaniem zapalnika’ włącznie. Realizm przejawia się także w zmęczeniu. Długo nie utrzymamy broni przy oku, jeśli nie znajdziemy jakiegoś oparcia. Tak samo postrzeleni w rękę upuścimy karabin. O ile przeżyjemy, bo tutaj często pierwszy celny strzał jest śmiertelny.

Oczywiście walki piechoty to nie wszystko. Moim konikiem są pojazdy – od małych transporterów po potężne czołgi. Znajdziemy tutaj także znanego dużej grupie ludzi T34 w kilku odmianach. Czołgi zaś zrobiono tutaj genialnie. Kilka miejsc do obsadzenia (kierowca, strzelec, działonowy/dowódca), kilka możliwych widoków z pojazdu (jako kierowca możemy np. wychylać się przez przedni właz) oraz rykoszetowanie pocisków. W tej grze liczy się, w które miejsce czołg zostanie trafiony. Pojazdy posiadają różne grubości pancerza oraz kaliber działa. Jeśli dostaniemy w bok, bardzo prawdopodobne jest unieruchomienie pojazdu poprzez zerwanie gąsienicy.

Oczywiście nie ma róży bez kolców. Gra posiada także wady. Najbardziej widoczna, to jej silnik. Animacje postaci nie zawsze są poprawne, a zatrzymywanie rozpędzonego czołgu przez drewniany płotek jest śmieszne. Gra dostępna jest w dwóch wersjach językowych. Jednak po dograniu uaktualnień na polską wersję, otrzymujemy miks dwóch języków. Niestety, Cenega nie dba o poprawność tłumaczenia. Zawsze zostaje instalować w języku angielskim, co w żaden ujemny sposób nie wpływa na rozgrywkę. Fakt należy jednak odnotować. Dla niektórych wadą może być także to, że gra jest dość trudna i wymaga ‚ogrania’.

Tym niemniej, tematyka, cena oraz realizm rozgrywki nie pozwalają mi wystawić innej oceny. Na okładce znajduje się zaś napis: „Wojna na całego. Światowy konflikt to nie strzelanie do tekturowych tarcz. Red Orchestra w końcu przełamuje utarte, nudne schematy!”. Ja się z tym zgadzam w 100%.

Ocena: 5-/6

Wymagania minimalne: 1.3 GHz Pentium 4 lub odpowiednik AMD, 256 MB RAM, 4x napęd CD/DVD, 64 MB karta graficzna zgodna z DirectX 9 (ATI 7500, NVIDIA MX440 i nowsze), karta dźwiękowa zgodna z DirectX 9.0b, stałe łącze internetowe niezbędne do gry wieloosobowej, 2 GB na twardym dysku, DirectX 9.0c