Loki

Loki to gra, która była zapowiadana jako następca serii Diablo. Sugeruje to nawet napis umieszczony na okładce: „H’n’S polecany przez polskie Diablo community”. O dziwo, twórcami tej gry jest francuska firma Cyanide, znana dotąd głównie z tytułów bardziej sportowych. Zapowiedzi były więc ambitne, wszak Diablo to już tytuł legendarny. Jak zaś sprawuje się Loki? Już spieszę z odpowiedzią.

Zacząć należałoby od samego opakowania – gruby box w papierowym etui. W nim zaś znajdziemy, poza płytą z grą, dodatkowy dysk z różnymi materiałami oraz dwie książeczki. Jedna to oczywiście instrukcja obsługi, która w przystępny sposób przekazuje podstawy rozgrywki oraz zasady sterowania postacią. Szkoda, że klawiszologia jest umieszczona na ostatniej jej stronie, a nie na osobnej kartce. Drugą książeczką jest Wielka księga wiedzy, która rozpoczyna się opowiadaniem Troll i Cmentarzysko Niedźwiedzi Jakuba Ćwieka, napisanym specjalnie na potrzeby gry. Resztę stron zapełniają prezentacja fabuły oraz poradnik, jak skutecznie grać każdą z postaci. Także tutaj wyjaśniono wszelkie aspekty rozgrywki, które nie znalazły się w instrukcji. Całość zamyka bestiariusz. Wracając do dodatkowej płyty – poza ścieżką dźwiękową, bardzo ciekawą i nadającą się jako podkład na sesje RPG, znajduje się na niej także tzw. fankit. Jest to zestaw szkiców, tapet oraz obrazków z gry. Jak więc widać, zawartość pudełka jest bardzo ciekawa i pozytywnie nastawia do samej gry. Niestety, w moim egzemplarzu jedna z „łapek” trzymających książeczki nie wytrzymała natłoku dodatków i po prostu pękła.

Instalacja gry przebiega bezproblemowo. Wraz z nią musimy także zainstalować program zabezpieczający oraz klienta GameCenter wymaganego do gry sieciowej. Po tych czynnościach warto także pobrać oraz zainstalować najnowsze dostępne uaktualnienia do gry. Przy pierwszym uruchomieniu Lokiego czeka nas miła niespodzianka – gra co prawda weryfikuje, czy posiadamy oryginał, wymaga jednak tylko raz na trzy dni umieszczenia płyty w napędzie. Jest to bardzo dobre rozwiązanie, ponieważ osobiście nie lubię, gdy podczas gry coś mi się „mieli” w napędzie. Wracając do sedna – Loki uruchomiony i możemy zobaczyć intro. Filmik, podczas którego zapoznamy się z osią fabuły, został wykonany starannie oraz z pomysłem. Widać na nim przebudzenie boga Setha oraz wyjaśnia się, czemu litera „o” w tytule gry wygląda w ten, a nie inny, sposób. Po tym wszystkim zostaniemy przeniesieni do menu.

Dostępne w nim opcje są standardowe – gra pojedyncza, sieciowa, opcje, filmiki, itd. Wybierając nową rozgrywkę, będziemy mogli wybrać pomiędzy czterema typami bohatera. Cyanide postanowiło nie udziwniać i dostaliśmy charakterystyczne profesje – nordyckiego wojownika, grecką wojowniczkę, egipskiego maga oraz aztecką szamankę. Mówiąc szczerze, taki wybór jest wystarczający i praktycznie każdy gracz znajdzie coś dla siebie – nie ważne czy lubi bezpośrednie starcia, czy też woli pobawić się magią. Po tym wyborze musimy ustalić poziom trudności. Na początku gry dostępny będzie tylko najniższy z wszystkich trzech. Wraz z przejściem gry, odblokowane zostaną pozostałe. Rozgrywka w nich różni się siłą przeciwników oraz przedmiotami, jakie będą one zostawiać. Kolejnym wyborem będzie sposób kontynuacji rozgrywki. Możemy zdecydować się na „resetowanie” świata, bądź na kontynuowanie zabawy. Ten pierwszy tryb spowoduje odrodzenie się wszystkich przeciwników. W drugim zaś, świat zastaniemy takim, jakim go zostawiliśmy wychodząc z gry.

Po tych decyzjach wreszcie możemy zająć się rozgrywką. Pierwsze, na co zwraca się uwagę, to oprawa audiowizualna. Gra jest oczywiście w trzech wymiarach. Niestety, nie oddano graczom pełnej kontroli nad kamerą, a szkoda. Można jedynie obracać ją wokół postaci oraz przybliżać i oddalać. Na niektórych mapach przydałaby się również możliwość zmiany kąta nachylenia kamery. Sama zaś grafika nie jest jakoś specjalnie zachwycająca. Owszem, poziom detali czy jakość wykonania map i modeli nie odrzuca od grania, ale widywałem już ładniejsze gry o mniejszych wymaganiach sprzętowych. Nie twierdzę, że oprawa graficzna jest brzydka. Po prostu podczas grania nie było momentu, w którym zaprzestałbym eksterminacji wrogów żeby popodziwiać widoki. Na zbliżeniach widać za to, że przeciwnicy zostali wykonani pomysłowo, zaś efekty korzystania z czarów i specjalnych umiejętności mimo wszystko cieszą oko. Tak samo zresztą jak muzyka i dźwięki – odtwarzane utwory pasują klimatem do danych lokacji, a do samych odgłosów walk i krzyków nie mogę się przyczepić.

Wiemy już jak gra brzmi i wygląda, ale o co właściwie w niej chodzi? Loki to typowa gra hack’and’slash, czyli zabij wszystko co stanie bohaterowi na drodze. Fabuła przedstawia się prosto – zły bóg Seth zostaje ożywiony i postanawia sprowadzić na świat zagładę, czyli Ragnarok. Oczywiście powstrzymać go może tylko nasz bohater. Zależnie od wyboru na początku gry, będziemy poruszali się w jednym z czterech światów. Dopiero po wypełnieniu dostępnych w nich misji, odblokowana zostanie możliwość podróżowania pomiędzy nimi. Zadania są proste – sprowadzają się do zdobycia jakiegoś przedmiotu, bądź też zabicia jakiegoś potwora. Jeśli już przy tym jesteśmy – twórcy chwalą się liczbą 100 000 przedmiotów. Biorąc pod uwagę, że zbroje dzielone są na części (hełm, naramienniki, katany itd.) oraz fakt, że każdą broń można rozłożyć na czynniki pierwsze (trzonek + ostrze) – jestem gotów w tę obietnicę uwierzyć. Dodatkowo, pancerze oraz bronie można modyfikować poprzez dodawanie do nich run u kowala lub też powlekać surowcami, w celu zwiększenia ich współczynnika obrony. Mówiąc w skrócie – przedmiotów jest masa, są one losowo generowane, tak więc każdy prędzej czy później będzie mógł „złożyć” sobie jakiś ulubiony zestaw.

Interfejs gry jest minimalistyczny. Na dole ekranu znajdziemy większość jego elementów, pomijając minimapę, którą ulokowano w prawym górnym rogu. Zaznaczeni są na niej przeciwnicy oraz umieszczono tam strzałkę, która wskazuje drogę do wypełnienia danego zadania. Wracając do dolnego paska – poza informacjami o aktualnym życiu, punktach doświadczenia, many, wiary oraz gniewu, zdobywanego podczas potyczek, miejsce znalazły tutaj także sloty na specjalne ataki i mikstury. Do tego wszystkiego dołożono jeszcze pięć przycisków – dwa do przełączania pomiędzy ustawionymi prędzej zestawami ekwipunku oraz trzy odpowiedzialne za podstawowe ekrany gry – atrybuty, ekwipunek i zadania. Całość jest czytelna i wszystkie niezbędne informacje są niezwykle łatwo i szybko dostępne. Na minus można zapisać tylko ekran ekwipunku – otóż jest to lista podzielona na kilka kategorii, w której by użyć przedmiotu, wystarczy na niego kliknąć. Wtedy pojawi się koło niego odpowiedni znaczek. Jeśli mam być szczery, wolałbym model postaci, na który można „zakładać” dane elementy.

Dwa wskaźniki na wspomnianych paskach mogą być nieznane, są to wiara oraz gniew. Otóż podczas całej gry służymy danemu bóstwu i w jego imieniu bronimy świata. W zamian zdobywamy tzw. punkty wiary, które później na specjalnym ekranie możemy zamienić na różne umiejętności specjalne. Każdy bóg ma swoje drzewko, a same zdolności są pomocne podczas gry. Po uzyskaniu odpowiedniej ilości punktów wiary (aby je otrzymać można także składać ofiary w świątyni), będziemy mogli wykupić nowe umiejętności bądź też podnieść poziom tych już posiadanych. Gniew zaś decyduje o szybkości ataku i regeneracji zdrowia. Podczas walki, pasek ten zapełnia się. Po osiągnięciu maksimum, postać zadaje potężniejsze ciosy a jej energia życiowa odnawia się. W normalnych warunkach, aby odzyskać zdrowie należy posłużyć się jakąś miksturą bądź odpocząć chwilę. Naturalna regeneracja życia podczas odpoczynku bardzo przypadła mi do gustu i uprzyjemniła zabawę.

Jak już wspomniałem, rozgrywka polega na systematycznym parciu do przodu, eliminując przy tym hordy przeciwników. Gra nie ma opcji ataku ciągłego, więc na każdego wroga trzeba klikać aż do śmierci (wroga lub myszki). O ile lewy przycisk to podstawowy cios, o tyle pod prawym mamy aktywację aktualnie wybranej umiejętności specjalnej. Gdy już pokonamy wroga, poza punktami doświadczenia możemy także trafić na jakiś łup – czasem są to złote monety, czasem przedmioty. Gdy wypadnie coś szczególnie cennego, towarzyszyć będzie temu charakterystyczny dźwięk. Poruszamy się po losowo generowanych mapach, co jakiś czas zmienimy lokację przechodząc przez specjalne przejścia do innej planszy, bądź też korzystając z kamienia teleportacyjnego. Nie do wszystkich miejsc może on nas doprowadzić, jednak i tak w znaczny sposób ułatwia i przyspiesza podróżowanie. Co jakiś czas trafimy także do „lokalizacji startowych” dla poszczególnych postaci. Możemy w nich, poza odwiedzeniem kupców i kowali, złożyć ofiarę w świątyni bądź też poszukać jakiejś postaci z zadaniem do wykonania. Poznamy ją po specyficznej ikonie unoszącej się nad jej głową. Twórcy chwalą się nieliniową fabułą, polega jednak ona tylko na tym, że możemy startować w czterech różnych lokacjach oraz co jakiś czas wykonać zadanie dodatkowe.

Poza trybem dla jednego gracza, oczywiście, udostępniono także tryb wieloosobowy. Zaproponowano jednak dość nietypowe rozwiązania. Otóż, aby pograć przez sieć, należy najpierw zainstalować wspomniany już program GameCenter. Następnie należy założyć sobie konto na stronie producenta i na niej stworzyć później postać do gry wieloosobowej. Dopiero po tych czynnościach możemy przystąpić do zabawy. Tutaj możemy przyłączyć się do istniejącej gry, bądź założyć własną, a w niej mamy cztery dostępne tryby. Pierwszym jest Współpraca, które nie różni się znacząco od gry solo. Pojedynek przeniesie graczy na specjalną arenę, przeznaczoną do walk z innym bohaterem. Bitwa jest rozwinięciem poprzedniego trybu, w którym potyczki toczą się pomiędzy maksymalnie czterema postaciami. Ostatnia opcja, Wyzwanie, pozwala na zmierzenie się z niektórymi potworami, znanymi z trybu solowego. W trybie tym może brać udział maksymalnie sześciu graczy.

Loki został oczywiście spolszczony. W tym wypadku jest to tzw. „lokalizacja kinowa”, czyli pozostawiona została oryginalna ścieżka dźwiękowa, do której dodano tylko polskie napisy. Czcionki dobrze dobrano, wszystko jest czytelne, a sam doszukałem się tylko paru literówek. Osobiście wolę ten sposób tłumaczenia, więc gra złapała za to plusa. Spotkałem się za to z dziwną sytuacją, gdy z pokonanego potwora wypadł przedmiot, który zamiast opisu miał nierozpoznawalne znaczki.

Wiemy więc jak mniej więcej wygląda rozgrywka w Lokiego. Nie wspomniałem jednak o jednej sprawie. Otóż gra, poza wspomnianą już pracą kamery, lubi sobie czasem „wyskoczyć” do systemu operacyjnego. Najczęściej dzieje się to w momencie doczytywania nowej mapy. Całe szczęście, nie dzieje się to jakoś nagminnie, aczkolwiek fakt należy odnotować. Dodatkowo, pokonani przeciwnicy lubią czasem pozostać w dziwnych pozach, np. wtopieni po pas w jakąś skałę. Oczywiście po chwili znikają tak jak pozostałe ciała, jednak dość dziwnie to wygląda. Szwankuje też czasem wybieranie drogi przemarszu, co objawia się blokowaniem postaci za jakimiś przeszkodami.

No więc, jaki w końcu jest ten Loki? Z jednej strony to typowy klon Diablo, wprowadzający nieznaczne modyfikacje i „ubrany” w trójwymiarową grafikę. Posiada parę błędów i niedociągnięć, które mogą zniechęcić niektórych graczy. Z drugiej strony posiada także świetną grywalność. Sam odczułem syndrom „jeszcze jednego poziomu”, gdy skończyłem grać grubo po północy – wciąga. Nie jest innowacyjna, nie jest przełomowa, ale granie w nią sprawia przyjemność. Gdyby nie wspomniane niedociągnięcia, z czystym sumieniem wystawiłbym grze pełną piątkę, może nawet z plusem. Niestety, w obecnej sytuacji zmuszony jestem ocenić ją „jedynie” na 4+. Pozostaje liczyć na dalsze poprawki.

Grę do recenzji udostępniła firma Techland.

Ocena: 4.5 / 6
Producent: Cyanide Studio
Wydawca: Focus Home Interactive
Dystrybutor PL: Techland
Data premiery: 04 czerwca 2007
Data wydania PL: 07 września 2007
Wymagania sprzętowe: Windows XP / Vista, Procesor 2 Ghz, 512 MB RAM (1 GB dla gry wieloosobowej), karta graficzna GeForce 4 Ti lub Radeon 9000 z 64 MB pamięci, 7 GB na dysku
Graliśmy na: Mobile AMD Sempron 3400+, 1024 MB RAM, ATI Mobility Radeon X1600 256 MB
I…: przy rozdzielczości 1024 na 768 i większej liczbie przeciwników czasem przycinało na chwilkę

Redakcja: Beata ‚teaver’ Kwiecińska-Sobek
Pierwotnie opublikowano na: http://gry.polter.pl/Loki-c13720