Deus Ex: Antologia

deus_ex_antologiaWróciłem z wakacjowania się. Niestety. Nie będzie normalnego wpisu. Tydzień temu (mniej więcej) w serwisie Poltergeist pojawiła się recenzja gry Deus Ex: Antologia.

Recenzja pierwotnie zamieszczona w serwisie Poltergeist: http://gry.polter.pl/Deus-Ex-Antologia-c10984
Redakcja: Beata ‚teaver’ Kwiecińska-Sobek

Wraz z upływem czasu niektóre gry osiągają status kultowych. Tak jest właśnie w tym przypadku, jeśli mówimy przynajmniej o jednym tytule z całego zestawu. Deus Ex to gra kultowa. Gdy ukazał się w 2000 roku był czymś nowym i innowacyjnym. Dziś, dzięki serii Kolekcja Klasyki, mamy okazję przypomnieć sobie tę grę wraz z drugą częścią oraz tytułem, którego akcja dzieje się w tym samym uniwersum. Mowa oczywiście o Project Snowblind.
Jak wspomniałem, pierwszy Deus Ex wyszedł 7 lat temu. To szmat czasu i niestety jest to widoczne głównie w oprawie graficznej. Powiedzmy sobie uczciwie – gra wizualnie jest co najwyżej znośna. Niczym specjalnym nie zachwyca. Jednak to w niczym nie przeszkadza w rozgrywce. Jako agent JC Denton przyjdzie nam walczyć o ład na świecie. Tak, Deus Ex to gra FPP z elementami RPG. Mamy więc listę umiejętności, które można rozwijać, są też oczywiście punkty doświadczenia. Z napotkanymi osobami można prowadzić dialogi oraz wypełniać zlecane przez nich zadania poboczne, nie związane z głównymi celami danego etapu.

Sama akcja gry dzieje się w przyszłości, stąd też nie dziwią nieco futurystyczne bronie, które można ulepszać, czy też cyberwszczepy, poprawiające osiągi Dentona. Dodatkowo, każdą z tych modyfikacji można udoskonalać do maksymalnie 4 poziomu. I pod tym względem gra prezentuje się bardzo ciekawie – do dyspozycji mamy moduły identyfikujące wrogów czy też dające dodatkowe oświetlenie. Jest więc ciekawie, a zdobywane z biegiem rozgrywki dodatki ubarwiają grę. Do tego wszystkiego dochodzą jeszcze nanoklucze czy wytrychy, które umożliwiają łamanie zamków elektronicznych, czy też tych tradycyjnych.

Sama rozgrywka, jeśli pominiemy wrażenia wizualne, jest bardzo ciekawa. Dostajemy zlecenia do wypełnienia, fabuła rozwija się ciekawie a nasze decyzje determinują zachowania postaci w grze. Jednak przede wszystkim w Deus Ex odnajdziemy świetny, mroczny klimat. Jest on niesamowicie budowany przez otoczenie oraz samą fabułę. Jeśli ktoś lubi klimaty Cyberpunka, gra jest zdecydowanie dla niego. Celowo nie zdradzam fabuły, powiem tylko, że w zależności od naszych poczynań w grze dostępnych jest kilka zakończeń.

Niestety słabiej wypada Deus Ex: Invisible War. Owszem, graficznie gra jest dużo ładniejsza, jednak traci nieco na świetnym klimacie właśnie. Tutaj także znajdziemy wszczepy oraz futurystyczne bronie, a akcja dzieje się po wydarzeniach z Deus Exa. Jednak sama gra nie sprawia już tyle przyjemności. Bardziej odpowiadał mi nieco cięższy i mroczniejszy klimat, choć tutaj fabuła także prezentuje się ciekawie. Sama rozgrywka nie różni się od tej znanej z poprzedniej części. Prowadzimy postać w trybie FPP, rozmawiamy z napotkanymi osobami, wypełniamy cele główne i dodatkowe. Żebym został dobrze zrozumiany – gra nie jest zła. Po prostu brakuje jej ‚tego czegoś’, co miał Deus Ex. Gdyby był to niezależny tytuł, zapewne nawet nie zwróciłbym na to uwagi.

Dlatego też z pewnym niepokojem podszedłem do trzeciego tytułu w zestawie. Project Snowblind reklamowany był jako strzelanka, umiejscowiona w uniwersum Deus Ex. Dokładniej rzecz biorąc, wcielimy się w porucznika Nathana Frosta, który walczy wraz z Koalicją Wolności w Hong Kongu w roku 2065. W wyniku ciężkich ran zostaje poddany biomodyfikacjom, po czym staje się maszyną do zabijania. Z pewnym niepokojem więc uruchamiałem tę grę.

Ładne intro wprowadziło mnie w fabułę, po czym nastąpiło rozpoczęcie samej gry. I muszę przyznać, że gra jest świetna. Bardzo ładna grafika, poprawne animacje postaci oraz dynamika i grywalność, których to zabrakło Invisible War. Efekt bycia wiezionym na salę operacyjną jest wprost fenomenalny i od razu skojarzył mi się z filmem Robocop. Projekt Snowblind wcale nie ma w sobie elementów RPG. Są za to wszczepy oraz masa broni. Na początku mamy odblokowane tylko podstawowe moduły usprawniające, jednak wraz z rozgrywką dostajemy dostęp do nowych. Są one bardzo fajnie pomyślane i faktycznie przydają się w trakcie gry. Dodatkowym plusem jest możliwość prowadzenia niektórych pojazdów.

Oczywiście nie jest to pozycja bez wad. Przede wszystkim bardzo przeszkadza konsolowy sposób wykonywania zapisu gry – jest on możliwy tylko na końcu planszy lub w specjalnie do tego celu przeznaczonych pomieszczeniach. Przez to gra zmusza nas do dalszego grania bądź też utracenia ostatnio dokonanych postępów. Nieco przeszkadza też układ klawiszy, służących do grania. Często całkowicie przez przypadek odpalałem granaty tylko dlatego, że nie trafiłem w inny klawisz. Ale to tak naprawdę wszystko szukanie dziury w całym. Project Snowblind to świetna futurystyczna strzelanka.

Jak zaś wypada cały zestaw? Według mnie, każdy znajdzie tutaj coś dla siebie. Jeśli ktoś ceni sobie fabułę i klimat, mniej zwracając uwagę na grafikę – ma Deus Exa. Jeśli zaś wolałby coś nieco ładniejszego – proszę bardzo, oto Invisible War. A gdyby chciał po prostu miło spędzić czas grając w ładną graficznie grę z ogromną grywalnością, wybierze Project Snowblind. Słowem, to bardzo dobry zestaw za bardzo małą cenę. Zdecydowanie polecam.

Grę do recenzji udostępniła firma Cenega Poland.

Ocena: 5.5 / 6
Producent: Ion Storm
Wydawca: SCi / Eidos
Dystrybutor PL: Cenega Poland
Data premiery: 23 czerwca 2000
Data wydania PL: 18 maja 2007
Wymagania sprzętowe: Pentium 4 1,5 GHz, 256 MB, Grafika zgodna z DirectX 64 MB, Windows 2000/XP
Graliśmy na: Mobile AMD Sempron 3400+, 1024 MB RAM, ATI Mobility Radeon X1600 256 MB
I…: zero problemów