Zaprzepaszczone siły wielkiej armii świętych znaków

zaprzepaszczone-silyAlbum Comy udało mi się zdobyć prędzej niż sądziłem. Jestem już po kilkukrotnym przesłuchaniu.

I muszę powiedzieć, że mam dość mieszane odczucia. Z jednej strony, zespół mocniej przesterował gitary, kawałki są momentalnie dużo cięższe niż na pierwszej płycie. Z drugiej jednak, odnoszę wrażenie że brak w nich jakiegoś pazura, słyszalnego właśnie na debiucie. Coma straciła trochę ze swojej jakże charakterystycznej comowatości. Szkoda.

Oczywiście niesprawiedliwością byłoby napisać, że utwory są słabe. Są inne niż te znane, ale dalej stoją na bardzo wysokim poziomie. Tytułowy kawałek wbija w fotel nie tylko swoją długością (prawie 15 minut), ale także klimatem. ‚Listopad’ także wpisuje się dobrze w znaną starą twórczość zespołu.

Wokal prezentuje się dalej wyśmienicie. Rogucki rozwija się i to słychać. Krzyki, szepty, piski. Jest różnorodnie i ciekawie. Teksty po raz kolejny są trudne i dają do myślenia. Fajnie też, że teksty z płyty różnią się od tych koncertowych, znanych do tej pory.

Jestem w kropce. Z jednej strony żałuję, że płyta nie ma klimatu tak agresywnego jak ‚Pierwsze wyjście z mroku’. Z drugiej ciesze się, że zespół nie nagrał identycznego albumu jak poprzedni, że rozwija się i idzie do przodu. Wydaje się, że na płycie brakuje jakiejś pełnoprawnej ballady, żeby trochę odetchnąć. Szkoda też, że nie wszedł na nią utwór ‚Cisza i ogień’, dobrze znany z nagrań koncertowych.

Płycie nie mogę wystawić jednoznacznej oceny. Jeśli porównać z dotychczasową twórczością zespołu, to daję 4+/6. Jeśli jednak patrzeć na nią przez pryzmat całego rynku muzyki rockowej w Polsce, to album oceniam na 5+/6.

Edit: Jestem po nocnym słuchaniu płyty. Podnoszę nieco ocenę. Płyta jest inna, po prostu. Trochę szkoda jednak.

Tagi: