Stan wojenny

Stan_wojenny_-_atak__80975g25 lat temu wprowadzono w Polsce stan wojenny. Czemu? Bo komuna nie mogła już sobie poradzić z samą sobą. A wszelkie obawy przed wejściem sowietów można między bajki wsadzić. ZSRR chciało zbrojnie tłumić opozycję, ale rok prędzej. „Solidarność” rosła w siłę, a Jaruzo z kolegami nie chciał tracić władzy. Jak więc by tu ją zachować? Ano chwycić społeczeństwo za ryj i trzymać. Skuteczne? Skuteczne, tylko że chwilowe. Przypomnieć wystarczy, że w ’89 tak się wszystko rozjechało, że pierdzielnęło z wielkim trzaskiem.
Stan wojenny znam niestety tylko z opowiadań. Kolejki, cenzura, pobicia, morderstwa, oszukiwanie ‚państwa’. Już w ’81 Polacy nauczeni zostali, że władza jest zła. Zostało to do dzisiaj. Państwo trzeba kantować gdzie się da, bo inaczej państwo okantuje ciebie. Polska mentalność krętacza. Ale czemu tu się dziwić? Upadła komuna, w miejsce jednych nieuków przyszli nowi, z Wałęsą na czele. Bez wykształcenia, bez pomysłu, bez ludzi, którzy byliby zdolni przeprowadzić niezbędne reformy państwowe. Do koryta dorwali się ludzie, którzy nie wiedzieli co robią z władzą. I obserwując dzisiejszą scenę polityczną – dalej nie wiedzą. Ludzie się zmieniają, podejście i mentalność zostaje.

Ale czemu się dziwić? Żyjemy w kraju, gdzie byle nieuk w sweterku może zwyzywać profesora. To nic, że profesor ów jest szanowanym ekonomistą na całym świecie i chyba największym patriotą. Tak, mówię o Balcerowiczu, człowieku który na stanowisku prezesa NBP zarabia ułamek tego, co mógłby wyciągnąć na zagranicznych posadach. Ale nieuk wie lepiej, prawda? Człowiek, który rzuca oskarżenia na lewo i prawo teraz złości się, że inni stosują tę metodę wobec niego. Hipokryta czy debil?

Miało być o stanie wojennym, a jest o debilizmie. A czemu? Już wyjaśniam. Komuna nie upadła. Ludzie zostali, zmieniła się tylko nazwa.