Blog?! Po co?

Tak zazwyczaj ludzie reagują na wieść o tym, że ktoś prowadzi bloga. No bo jak tak można? Tak uzewnętrzniać się ludziom, pisać jakieś głupoty. Bo kogo interesuje, co ktoś zjadł na obiad? A już o blogach różowych nastolatek lub mrocznych i cierpiętniczych niewiast nie ma co wspominać.


Jak to jest z tymi blogami? Na początku swego istnienia rzucili się na nie ludzie młodzi. Często nie mieli oni dość rozeznania sieciowego, by stworzyć sobie samodzielnie stronę i umieścić na jakimś serwerze. Łatwość i przystępność były skutecznym wabikiem. Przez to wykształcił się pogląd, że blogi są dziecinne, mało treściwe. I w tym poglądzie jest sporo racji. Są takie blogi. Są też takie strony – bezużyteczne, mówiące o niczym, odrzucające wyglądem. Czy to oznacza, że każdy kto ma swoją stronę jest taki? Jak upowszechniały się fora internetowe, ludzie z usernetowych grup dyskusyjnych też na nie pluli. Przewidywali, że szybko upadną, bo tam pisują tylko ‚dzieci’. Jak pokazał czas, stało się coś zupełnie innego. Fora funkcjonują obok grup. Są lepsze i gorsze, ale są. Więc czemu stosuje się takie uogólnienienia w stosunku do blogów?

Powiem czemu – stereotypy. Ludzie, którzy na początku szału na blogowanie zetknęli się z nimi nabrali uprzedzeń. I zostali już tacy skostnieli. Nie widzą tego, że na świecie nastąpiła naturalna ewolucja. Blogi stały się integralną częścią sieci. Poruszają tematy ważne, polityczne, sprawy życiowe, omawiają kulturę. Służą osobom, które nie maja czasu lub umiejętności na prowadzenie swojej strony.

Całkowicie inną kategorią są blogi ‚firmowe’. Są one prowadzone przez ludzi na wysokich stanowiskach w różnych przedsiębiorstwach. Czy takie osoby, które często ‚nieoficjalnie’ informują o jakiś wydarzeniach na rynku też są mało poważne?